Bestia, co sunąc przez stepy dziewicze
Wyżera, gdzie sięgnie niesytą paszczęką
Stanąwszy przed Matki swojej obliczem
Jej łono wciąż kala szponiastą swą ręką.
Niepomna na przodków i władców przykazy
Legowisk własnych podwoje powala,
Pod własnym swym cielskiem głębokie drze skazy
Wszak zły to jest ptak, co gniazdo swe kala.
I dymi nozdrzami, a płuca jak miechy
Wciąż sycą ogniska głodnego jej brzucha,
Co chłonie i trawi poczwary pielechy
A Matka wciąż woła, a potwór nie słucha.
I pośród śmiertelnych okrzyków swych stwórców,
Pośród krwi Matki, kurhanów swych dziadów
Wśród zgliszczy sczerniałych Edenu podwórców,
wśród szczątek i resztek, wśród trucheł, odpadów
Pełznie ta bestia, przyspiesza i puchnie,
I wrzeszczy przekleństwa w plugawej swej mowie;
I chociaż jej cielsko padliną już cuchnie,
to pełznie wciąż bestia, co imię jej ...człowiek.














Comments
ciekawe, pointa może być dla niektórych zaskakująca
--
Hic et nunc.
--
The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder
Co do pointy - tak, już z założenia miała być jak hiszpańska inkwizycja
ale język i forma robią piorunujące wrażenie tak czy siak
--
I do know where my towel is.
--
Hic et nunc.
Previous PageNext Page